Logowanie E-mail Hasło Zapamiętaj mnie Chcę się zarejestrować [ Przypomnij Hasło ]
logo

Artykuły >> Artykuły >> Technologie

Miks maszyn zaplanowany z pomysłem

Przez lata reorganizowany park maszynowy i stały rozwój tartaku w Polnicy dał jednostce miejsce w czołówce zakładów grupy POLTAREX. Wewnątrz można spotkać szereg ciekawostek zarówno pod kątem organizacji pracy jak i pod kątem maszyn.

Bartosz Rief

Przedsiębiorstwo Przemysłu Drzewnego POLTAREX jest firmą, której tradycje sięgają 1975 roku. Zakład państwowy został sprywatyzowany w latach dziewięćdziesiątych, ale sieć tartaków przeżyła zawirowania zmiany ustrojowej i rozpoczęła rozwój stawiając na dotarcie do klientów poprzez szereg przedstawicielstw i punktów handlowych.

W tej chwili na potrzeby marki pracuje 6 tartaków zlokalizowanych w zachodniej części województwa pomorskiego. Łączny roczny przerób drewna wynosi ponad 200 tys. m3, przy czym 97% stanowi drewno iglaste, a 3% drewno liściaste.

Z czasem każdy z tartaków wyspecjalizował się w różnych produktach i sposobach obróbki, ale podstawą działalności przedsiębiorstwa jest produkcja i sprzedaż na rynek krajowy i eksport tarcicy iglastej, liściastej, produktów drzewnych oraz programu ogrodowego.

Jak wygląda bieżąca działalność tartaku funkcjonującego w ramach zakładu? Zakład w Polnicy jest jednym z największych, zaraz obok jednostki w Bielsku, działający w ramach przedsiębiorstwa. Do głównych zadań tartaku należy produkcja tarcicy budowlanej oraz elementów architektury ogrodowej.

Pomimo możliwości produkcji sięgającej nawet 60 tys. m3 drewna okrągłego to, jak wskazuje Krzysztof Majchrzak, dyrektor zakładu, kluczem w dzisiejszych czasach jest elastyczność:

– Nie ma standaryzacji na długości. Na tym wygrywamy, iż klient zamawia taką długość jakiej potrzebuje. Działamy inaczej niż przykładowo zakłady funkcjonujące w systemie szwedzkim, w którym wszystko podlega standaryzacji i unifikacji.

50 procent trafia poza granice kraju

Zakład posiada własny wydział impregnacji, posługujący się dwoma systemami. Pierwszy z nich to Tanalith E, dzięki któremu można uzyskać barwę zieloną. Jest on stosowany do impregnacji tarcicy, programu ogrodowego i więźby dachowej. Drugim jest Tanalith E z dodatkiem środka Tanatone nadający kolor brązowy. Stosowany jest on między innymi do impregnacji elementów ogrodowych.

Tartak posiada certyfikat impregnacji NTR, zaświadczający o stosowanej procedurze impregnacji zgodnej z wytycznymi SKH. – Posiadanie certyfikatu NTR daje duże możliwości eksportu naszych wyrobów – wskazuje Majchrzak.

Na tym polu tartak w Polnicy jest również w gronie liderów w całej grupie. – Razem z zakładem w Bielsku jesteśmy najbardziej nastawieni na eksport. W naszym wypadku 50 procent produkcji jest wysyłana do innych krajów. Od października do maja produkcja w zasadzie w całości trafia poza granice. Od maja do jesieni natomiast nastawiamy się na produkcję na potrzeby rodzimych odbiorców. To jest okres, gdy budzi się „budowlanka”.

Skąd taki podział spójny z kalendarzem? Majchrzak wyjaśnia:

– Eksport „towaruje” się zimą, by na składach mieć już materiał w momencie, gdy przyjdzie wiosna. Nasze produkty trafiają do Danii, Francji i Niemiec, ale także w tak odległe miejsca, jak Japonia. Naszym głównym wyrobem eksportowym jest program ogrodowy oraz tarcica konstrukcyjna.

Sprzedaż asortymentu produkowanego przez tartak jest prowadzona zgodnie ze odpowiednią polityką. Firma współpracuje z różnymi odbiorcami i z jednym partnerem strategicznym kupującym około 40 procent całej produkcji. Takie podejście daje stabilność i nie powoduje uzależnienia finansowego tylko od jednego partnera.

FSC, CE, IPPC i ISO

Produkcja w tartaku jest skierowana na obróbkę sosny. Wewnątrz grupy jest podział na zakłady zajmujące się różnymi gatunkami drewna. Przykładowo modrzew i świerk są kupowane przez zakład w Bielsku. Większość produktów opuszczających zakład ma certyfikat FSC, ale to nie jedyne oznakowania, którymi posługuje się tartak w Polnicy.

– Zakład ma możliwość produkcji tarcicy opakowaniowej z certyfikatem IPPC. Jesteśmy uprawnieni do wystawiania certyfikatu CE na tarcicę konstrukcyjną. Ponadto w firmie funkcjonuje od 2003 roku System Zarządzania Jakością zgodny z normą ISO 9001:2008 – wymienia dyrektor tartaku.

Elementy z całej Europy

Co się kryje wewnątrz hal? Dostosowanie tak dużego zakładu pod produkcję seryjną i zarazem pod indywidualne zamówienia nie jest rzeczą prostą. Taki system obsługi klientów był budowany przez firmę latami. Niebagatelną rolę odgrywa tutaj także park maszynowy. W tartaku w Polnicy możemy natrafić na prawdziwy przegląd różnorodnych rozwiązań, które znajdują się na naszym rynku.

– Wszystko pomagał nam zaprojektować Hieronim Podolecki, specjalista projektowy z Poznania. Jeździliśmy do Niemiec, Szwecji i kupowaliśmy podzespoły. Mamy zaadaptowane gniazdo obrzynarki, czeską kapówkę. Sami wymyśliliśmy system sortowania tarcicy bocznej. Transportery robiła nam firma Jardrew. Wielopiła jest firmy Costa, a rębak firmy Kleckner. Mamy prawdziwy miks, przygotowany według naszego pomysłu i przeorganizowany systemem gospodarczym, ale udało nam się to zebrać w jedną całość – mówi Majchrzak, wyliczając część spośród wielu maszyn zgromadzonych w parku maszynowym firmy.

Trak ramowy najbardziej rentowny

Produkcja bazuje na dwóch trakach ramowych DTPC oraz DTRB 63 przeznaczonych do produkcji pryzm. Tutaj znajduje się klucz do realizacji małych zleceń:

– Na polskie warunki traki ramowe są najbardziej rentownymi rozwiązaniami w kraju. Wychodząc naprzeciw klientowi, dają one dużą elastyczność produkcyjną, zachowując przy tym wysoką wydajność materiałową – uchyla rąbka tajemnicy dyrektor. – Jeżeli coś jest nietypowego to korzystamy z traka firmy Lignuma, który jest naszą maszyną do zadań specjalnych.

Po zmianach w systemie produkcji zakład pracuje na dwie zmiany. W trakcie pierwszej uruchomiona zostaje stolarnia, manipulacja surowca i hala traków. Na drugiej zmianie tylko hala traków.

Tartak wyposażony jest w suszarnie firmy Luka. W większości służą one do tego, by podsuszać materiał do poziomu 18–20%, a następnie przekazać do autoklawów do impregnacji ciśnieniowej. Suszymy również tarcicę do wilgotności meblarskiej 8–10 %.

Kule w pniach

Ciekawostką jest fakt, iż cały surowiec trafiający na halę traków do przetarcia sprawdzany jest na wykrywaczu metali.

– Bardzo często w drewnie znajdujemy zarośnięte fragmenty metalu, takie jak: pociski, kule, gwoździe, druty itp. Kiedyś zbierałem tego typu rzeczy, ale jest ich zbyt dużo – dodaje z uśmiechem Majchrzak.

Przed firmą jest urzeczywistnianie kolejnych etapów rozwoju:

– Produkcja samej tarcicy w dzisiejszych czasach nie ma racji bytu. Tylko jeżeli stworzymy strukturę uszlachetniania materiału, to możemy tym handlować.

Dyrektor tartaku zaznacza, iż niedługo będą wdrażane kolejne pomysły. Zostały zakupione dwie maszyny firmy Grecon: optymalizerka i maszyna do łączenia na mikrowczepy. W tej chwili specjaliści firmy planują rozwinąć produkcję w stronę stolarki trumiennej oraz elementów stolarki okiennej, produkcję fryzów, a także tworzenie gotowych konstrukcji wielkogabarytowych z klejonki. Zagospodarowane również zostaną trociny.

***

Copyright © Kurier Drzewny