Logowanie E-mail Hasło Zapamiętaj mnie Chcę się zarejestrować [ Przypomnij Hasło ]
logo

Artykuły >> Artykuły

Nic nie jest tak czytelne, jak obecna strategia Lasów Państwowych

Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego sama nie prowadzi żadnej działalności produkcyjnej i nie kupuje drewna z lasu. Za to reprezentuje interesy przeszło setki firm, dla których takie zakupy mają kluczowe znaczenie. Pojedynczo żadna z nich nie zmusi monopolu Lasów Państwowych do stosowania takich rozwiązań w ich handlu drewnem, jakie wydają się słuszne i sprawiedliwe. Swe problemy, oczekiwania i pomysły zgłaszają więc Izbie i mówią jej władzom: „Walczcie o nas i w naszym imieniu. Po to Izbą powstała i to jest jej obowiązek, a w grupie jest siła. Jesteście stroną do rozmów z każdą władzą, na  każdym szczeblu i musicie dotrzeć tam gdzie nas nie wpuszczą”.

Tak też Izba konsekwentnie czyni i to od wielu lat. Stanowi więc problem dla wspomnianego monopolu, bo wyciąga i krytykuje wszelkie błędy i wypaczenia jakich Lasy Państwowe się dopuszczają. Wiele groźnych pomysłów kolejnych Dyrektorów Generalnych tą drogą udawało się zablokować lub poprawić. Niestety nie zawsze i nie wszystkie. Nie udało się to w 2018r. i warto się zastanowić, czemu. Poniżej przedstawiam więc własną tego ocenę – oczywiście subiektywną i opartą w części na faktach, ale w części  tylko na obserwacjach, przypuszczeniach i hipotezach.

 

Nikt nie miał wątpliwości, że w roku 2018 zmiany muszą nastąpić.

W trakcie 2017r. stanowcza, często ostra krytyka Izby dotycząca wszystkich złych rozwiązań wprowadzanych bardzo „dyktatorsko” przez ówczesnego Dyrektora Generalnego LP, doprowadziła do narastającego z nim konfliktu i z pewnością przyczyniła się do jego odwołania. W efekcie  dla jego  następcy było jasne, że musi się z Izbą liczyć.

 

Jeśli nie był tego pewny, to szybko się przekonał. Po zmianach w rządzie i we władzach LP Izba od razu bowiem zaczęła starania o spotkania i rozmowy, zwłaszcza na szczeblu ministerstw, przypominając o nie rozwiązanych problemach, co początkowo było ignorowane i przez LP i Ministerstwo Środowiska.

Podjęte zostały więc kroki w 2 podstawowych kierunkach: przez wzmocnienie dobrze uzasadnionych żądań zmian zasad sprzedaży drewna przez ich poparcie przez inne organizacje z przemysłu drzewnego oraz poprzez zabiegi o  podjęcie rozmów o tych i innych koniecznych zmianach na płaszczyźnie niezależnej od LP, czyli przez Zespół ds. Rozwoju Przemysłu Drzewnego. Izba zaczęła domagać się jego zwołania, ale wcześniej, w styczniu, doprowadziła do spotkania i porozumienia się w najistotniejszych kwestiach przez 5 głównych organizacji z przemysłu – mimo wielu niewątpliwych różnic interesów. Wreszcie zaczęliśmy więc działać jako blok reprezentujący prawie cały przemysł.

Zaczęła się seria spotkań i narad

Ten bez wątpienia wspólny sukces został zauważony i spotkanie ZdsRPD zostało zapowiedziane na 28-go lutego. Dyrektor Generalny LP w tym momencie zaczął zapewne obawiać się, że po raz pierwszy w historii LP stracą rolę lidera dyktującego innym warunki i podjął działania aby odzyskać taką pozycję.

Przede wszystkim zaprosił wszystkie organizacje na spotkanie 2 tygodnie wcześniej. Tam obiecał im wszystko, co tylko chcieliśmy – tyle, że ogólnie, bez konkretów. Deklarował zgodę i porozumienie, mówił o „służebnej” roli LP itd. Oczywiście nie było powodów aby to negować i  odrzucać.

Dyrektor Generalny osiągnął więc pierwszy „sukces” w postaci wygaszenia wrogich nastrojów i obudzenia w środowisku przemysłu drzewnego nadziei, że nowy zarząd LP rzeczywiście ma wolę ostatecznego rozwiązania starych konfliktów.

Mieliśmy jednak świadomość, że jak dotąd to tylko obietnice. Izba więc na pierwsze posiedzenie ZdsRPD przygotowała materiał prezentujący wszystkie konfliktowe i nie rozwiązane tematy, oraz wspólne stanowisko naszych organizacji, wcześniej uzgodnione na spotkaniu w styczniu. Zespół musiał więc uznać je za priorytetowe sprawy do rozwiązania, a nie dało się za takie uznać wielu innych zgłaszanych tematów mniejszej wagi, co było możliwą taktyką. Jednak podczas posiedzenia Dyrektor Generalny oczywiście wykorzystał fakt wcześniejszego spotkania z przemysłem i powołując się na przyjęte tam deklaracje, poprosił o zgodę na negocjowanie zasad sprzedaży w układzie „LP – przemysł drzewny”, a więc bez angażowania ZdsRPD  a tym samym bez udziału MPiT i przedstawicieli innych ministerstw. Przewodnicząca – Minister J. Emilewicz prawdopodobnie była o tej propozycji uprzedzona. W każdym razie poparła ją, zastrzegając sobie jedynie prawo do monitorowania ustaleń. Możliwe, że autentycznie zamierzała zachować na nie wpływ, lecz dalsze zdarzenia pokazały, że z dowolnych powodów tej szansy nie wykorzystała.

Dyrektor Generalny osiągnął więc swój drugi „sukces”, w postaci zagwarantowania sobie samodzielności negocjacji z przemysłem drzewnym.

 

Bardzo zgodnie i konstruktywnie ustalamy zasady sprzedaży drewna.

Teraz nastąpił etap uzgadniania samych zasad sprzedaży. Izba była tą organizacją, która dotąd była najaktywniejsza i która na początek nawet zaproponowała Lasom Państwowym kompletny projekt systemu sprzedaży – oczywiście potem przez nie przemilczany. Było więc dla Dyrektora Generalnego logiczne, że porozumienie z Izbą jest kluczem do sukcesu w postaci przeforsowania takich rozwiązań, jakich LP chciały. Sądzę jednak, że rozważano jeszcze drugą możliwą droga to tego celu, czyli doprowadzenie do utraty przez Izbę pozycji nieformalnego lidera przemysłu drzewnego, najlepiej przez skonfliktowanie jej z resztą przemysłu. Wygląda na to, że działania LP poszły równolegle w obu kierunkach.

Już na pierwszym posiedzeniu zespołu powołanego przez LP padła z ich strony propozycja, aby Izba zebrała i uzgodniła z całym przemysłem propozycje zmian w zasadach sprzedaży. To kuriozum – pomijając fakt, że ustalenia takie już były, to Izba miała tu zastąpić LP w roli negocjatora i jeszcze raz pogodzić sprzeczne interesy całego przemysłu. Ale dla LP to szalenie wygodne rozwiązanie – sami nie musieli spierać się po kolei z każdą organizacją, a Izba – jak zapewne liczyli -  ma małe szanse na pogodzenie wszystkich, a duże – na pokłócenie się ze wszystkimi. Mimo świadomości tych zagrożeń i skali trudności, Izba wzięła na siebie to zadanie – i osiągnęła sukces. Ustalenia pomiędzy organizacjami stały się faktem, bardzo niewygodnym dla LP.

Tu więc Dyrektor Generalny sukcesu nie osiągnął, ale gra się przecież nie zakończyła.

LP musiały teraz podjąć próbę zaproponowania takich rozwiązań, które byłyby do zaakceptowania przez stronę przemysłu i równocześnie możliwe do przełknięcia przez też dość podzielone środowisko leśników. Na kolejnych spotkaniach zespołu zaczęły więc prezentować ich kolejne wersje i modyfikacje, inicjując dyskusję z przedstawicielami przemysłu drzewnego, z których część, jak się można było już wcześniej spodziewać, zajmowała niekiedy „pro -leśne” stanowisko. Nie można wykluczyć, że wcześniej z LP ustalone. W ten sposób LP mogły próbować rozbijać zarówno wewnętrzną jedność organizacji jak i ich koalicję.  Forsowały swe rozwiązania, ale równocześnie -  chcąc uzyskać takie zewnętrzne poparcie -  z pewnością uruchomiły tą drogą groźny lobbing różnych silnych grup interesów. Jeśli taka destrukcja była celem LP, to jednak nie osiągnęły pełnego sukcesu, bo jedność i koalicja głównych organizacji pozostały prawie nienaruszone i w efekcie ustalony w maju kształt zasad sprzedaży był z naszej strony możliwy do przyjęcia, choć daleki od idealnego. Okazało się  jednak, że komuś taka historyczna „leśno – drzewna” zgoda była mocno  nie na rękę.

 

Ostateczna odsłona postawy Lasów Państwowych

LP sięgnęły więc po swą ostateczną broń – prawo do jednoosobowego ustalenia zasad sprzedaży przez Dyrektora Generalnego LP. Wykorzystując je (choć jest oparte na wątpliwej jakości przepisach), w czerwcu Dyrektor Generalny narzucił przemysłowi zasady sprzedaży takie jakie sam chciał, inne niż te negocjowane oraz zdecydowanie dla nas niekorzystne – również z punktu widzenia całej  gospodarki.

Osiągnął więc swój trzeci „sukces”, choć tu należy się zastanowić, czy faktycznie był to sukces.  Narzucone rozwiązania spowodowały bowiem niespotykane, nigdy dotąd nie odnotowane zamieszanie na rynku drewna, czyli były po prostu złe. Izba o tym, że tak właśnie będzie  uprzedzała, jak tylko poznaliśmy te rozwiązania. Zaalarmowaliśmy MŚ i MPiT. LP wykonały więc kilka prostych ruchów pozornych obliczonych na grę na czas – zrobiły jeszcze jedno spotkanie, zapewniły, że rozwiązania  nie są ostateczne, zadeklarowały dalsze rozmowy. Potem, we wrześniu gdy bliski był termin zaczęcia samej sprzedaży na 2019r., ogłosiły je w wersji jeszcze gorszej niż zapowiadana. Ministerstwa nic nie zrobiły, co może oznaczać, iż były przygotowane na te zdarzenia i/lub LP miały bardzo silne polityczne poparcie pozwalające im uniknąć odpowiedzialności za zerwane rozmowy i dające „zielone światło” do dowolnych zachowań.

Radykalne posunięcie Dyrektora Generalnego  w sposób oczywisty zburzyło wszelkie dotychczasowe ustalenia i otworzyło pole do nowego, poważnego konfliktu z całym środowiskiem przemysłu drzewnego, a zwłaszcza z Izbą. Zauważamy, że  nastąpiło ono, gdy zawiodła wcześniej opisana strategia zmarginalizowania Izby i skłócenia naszego środowiska. Jak też widać, wspólnie przyjęte w maju rozwiązania zasad sprzedaży nie spodobały się – tylko komu się nie spodobały ?  Jeśli pominąć kwestię pozornego spłaszczenia cen głównie drogą podniesienia najniższych, to finansowo LP nic raczej nie zyskały na ich odrzuceniu. Za to ich organizacja sprzedaży legła w gruzach, nadleśnictwa mają z tym teraz tylko kłopoty. 

Równocześnie stawało się oczywiste, myślę, że również dla kręgów rządowych, że LP są tak niewiarygodne, że rozmowy i negocjacje tylko z nimi samymi w przyszłości sensu nie mają, co może bardzo im zaszkodzić. Dały też dowód, że pozostawienie w rękach leśników pełni praw do ustalania zasad sprzedaży drewna oznacza ich niekontrolowane przez nikogo wykorzystywanie, konflikty społeczne i problemy gospodarcze. Pokazały, że zachowują się jak „państwo w państwie”, bogate publicznymi pieniędzmi.

 

Nic się nie dzieje bez przyczyny

Powtórzę wiele razy zadawane pytanie: komu były potrzebne te „niepotrzebne” zmiany ?  Nasuwa się właściwie tylko jedna wyjaśniająca wszystko odpowiedź – że stał za nimi wspomniany wyżej lobbing grup firm, którym zależało, aby szybko i radykalnie zwiększyć swoje zakupy drewna okrągłego, najlepiej bez wzrostu jego cen. To im umożliwiono skokowe zwiększenie historii zakupów na wyprzedaży drewna z wiatrołomów. To dla nich rzucono na rynek nie 10, nie 15 a aż 30% dostępnego drewna  którego  ceny ograniczono, a nie ograniczono dostępu do jego zakupów.  Nic, tylko kupować, a im większy promień zakupów, tym większe same zakupy. To oczywiście premiuje te firmy, które i tak kupują w prawie całym kraju, bo np. mają po kilka zakładów lub zależnych firm w różnych odległych punktach. Tyle, że plan, jeśli taki był, to nie do końca się powiódł, bo pozostałe, mniejsze firmy widząc co się dzieje też desperacko zaczęły kupować w całym kraju. Nie oglądały się na odległości, na zasadzie „potem się zobaczy co z tym zrobić”. W efekcie nikt dziś nie ma powodów do zadowolenia – ani LP, ani wspomniani anonimowi „lobbingowcy”, ani cała reszta przemysłu, choć  z małymi wyjątkami.

Brawa dla Dyrektora Generalnego za koncertowo rozegrane zepsucie rynku.

 

Co dalej ?

Bieżąca, doskonale widoczna strategia Dyrektora Generalnego sprowadza się do odrzucenia oskarżeń o dyktatorskie zachowania i o autorstwo złych rozwiązań. Taka propaganda jest szerzona, a jako winni wskazani są sami przedsiębiorcy którzy rzekomo sami wymyślili omawianą karykaturę systemu sprzedaży. O obawach LP, że będą rozliczeni za swe błędy świadczy polemika w jaką dał się Dyrektor wciągnąć, gdy konkretna grupa uczestników negocjacji, znów z Izbą jako liderem, w grudniu publicznie zaprotestowała przeciw obciążaniu ich winą za te błędy.  Ciekawe, że nagle po stronie LP włączyło się wtedy Ministerstwo Środowiska, które przypomniało sobie o dawnych pismach Izby dotyczących wypaczeń zasad sprzedaży i z wielomiesięcznym opóźnieniem zaczęło zbijać jej argumenty, w sposób dość pokrętny i fałszywy.

 I co teraz, Izbo ?

Od początku 2019r. nie wydarzyło się jeszcze nic, co pomogłoby  naprawić złe rozwiązania, choć zapewne „w tle” wiele się dzieje. Odbyło się za to jedno spotkanie Zespołu ds. Rozwoju Przemysłu Drzewnego, gdzie ponownie stanęła sprawa reformy zasad sprzedaży drewna. Myślę, że to dobra droga        ale, aby działanie na tej płaszczyźnie było efektywne, przede wszystkim  warto ponownie uruchomić i wykorzystać skuteczności współpracy wszystkich organizacji przemysłu drzewnego. Zasady sprzedaży drewna muszą wszak w tym roku znów ulec zmianie i jest to dla wszystkich niezwykle ważne. Jednak na jakie  nowe? W jaki prawny sposób zabezpieczone przed kolejnymi samowolnymi pomysłami  LP ? A rok 2020 jest coraz bliżej. Gra na czas już się zaczęła. Nic tu nie da bierne oczekiwanie na kolejne, niewiadome i wyłącznie autorskie pomysły LP, które będą miały z pewnością poważne skutki.

Cel  LP też jest oczywisty – znów „zreformować” zasady sprzedaży drewna na swój własny sposób, pewnie przy cichej współpracy anonimowych lobbingowców, ale przy głośnym aplauzie jakiejś zmanipulowanej części przemysłu drzewnego. Drogą do tego będzie m. in. próba „zamknięcia buzi” Izbie by przypadkiem nie protestowała, gdy ukaże się coś złego. Przecież trudno jest uwierzyć, bazując na doświadczeniu, że same LP wymyślą coś, co nas ucieszy.

Nie powinno się dopuścić do tego, aby był to kolejny „sukces” Dyrektora Generalnego. Myślę, że zgadzają się z tym i władze Izby i jej członkowie, którzy w maju spotkają się na podwójnie ważnym, bo wyborczym,  Walnym Zgromadzeniu i tam – będąc najwyższą władzą tej organizacji – zadecydują o jej najpilniejszych celach i strategii.

Bogdan Czemko

Copyright © Kurier Drzewny